Krzysztof Kurdyła
@chriskurdyla
🚀 Space 4.0 👉 Nie panikuj! To tylko kosmos. 🌘 astrostrategia.pl 🛰️ innowacje // 🛡️ wojsko // 💵 biznes 🕵️♂️ od kosmosu w Nauka. To Lubię
Jeśli wątek wydał Ci się interesujący, prośba o retwitt. Was to nic nie kosztuje, a autor ma satysfakcję, że jego praca nie zostanie pożarta przez algorytmy. 15/15
Cóż, NASA zaryzykowała tę ciekawą misję i dobrze. Kto wie, może Katalyst dokona czegoś niesamowitego w duchu New Space i uratuje Swifta niesprawnym LINK-iem, a może po ustabilizowaniu systemu odpalą prawidłowo? Warto trzymać kciuki, choć szampana bym nie mroził. 11/15
Ale to nie koniec dziwactw tej misji. Swift boost miała wymagania orbitalne np. inklinację 20,6°, na którą nie było dostępnych lotów. Dedykowane podniosłyby drastycznie koszt. Odkopano więc z magazynów Northrop Grumman ostatnią wynoszoną samolotem rakietę Pegasus XL. 10/15
Jedyna firma mająca w pełni sprawdzony systemem, czyli Northrop Grumman ze swoim MEV nawet nie wystartowała w konkursie. Byli w trakcie produkcji jego następców, czyli zespołu MRV/MEP, które poleciały co prawda parę dni temu, ale każdy z serwisowych MEP–ów ma już klienta. 9/15
Zamiast czystego testu zaoferowano zaadaptowanie satelity do misji Swift boost w rekordowo krótkim czasie, mniej niż roku. NASA zdawała sobie sprawę z ryzyka, ale kontroferty bardziej doświadczonych podmiotów jak Astroscale nie mieściły się w okienku czasowym. 8/15
Misja pary satelitów testowych, Quarka i Gluona, mających przećwiczyć operacje RPO, dokowanie i próbę tankowania nie doszła do etapu właściwych testów właśnie przez awarie. Katalyst na bazie Quarka przygotowywał własną debiutancką misję i zdecydował się zgłosić ją NASA. 7/15
W połączeniu z absurdalnie małą ilością czasu skończyło się tym, że tę skomplikowaną misję otrzymał Katalyst Space, który doświadczenia na orbicie miał tylko korespondencyjnie, poprzez zakup innego start-up, Atomos Space. Te doświadczenia nie były zresztą najlepsze. 6/15
Ogłoszono konkurs ofert na misję „Swift boost” w ramach której inny satelita miałby zadokować / złapać obserwatorium i podrzucić je na wyższą orbitę. Problem w tym, że to wielce skomplikowane zadanie, a serwisowanie orbitalne wciąż jest we wczesnej fazie rozwoju. 5/15
OK, ale dlaczego to pokręcona misja? Ze względu na wysoką aktywność słoneczną, sprawny i dostarczający cennych danych, ale nie mający napędu Swift spłonie w atmosferze prawdopodobnie pod koniec roku. NASA w 2025 r. zdecydował się więc na misję typu „wóz albo przewóz”. 4/15
Katalyst próbuje ustabilizować przy pomocy silników jonowych i zapowiada, że jeśli się to uda, spróbuje zmodyfikować profil misji tak, aby podejść do Swifta na tym, co będzie działać. Mówiąc krótko, jest bardzo źle, i patrząc historycznie szanse na sukces są minimalne. 3/15
W satelicie robotycznym LINK nie działają na tę chwilę 2 z 3 kół reakcyjnych, a dodatkowo problemy ma część thrusterów systemu RCS. W związku z czym satelita rotuje, a to oznacza, że komunikacja jest rwana, NASA określiła ją jako sporadyczną. 2/15
🇺🇸 🛰️ LINK miał ratować Swifta, sam walczy o życie Jedna z najbardziej pokręconych jak na kosmiczne standardy misji, próba ratowania orbitalnego obserwatorium Swift niestety właśnie się sypie. Satelita serwisowy LINK, mający podnieść orbitę Swifta, ma własne problemy. 1/15
RV-X miał jeśli chodzi o wysokość pokonać RVT i osiągnąć ponad 100 metrów wysokości lotu w kolejnych lotach. Jednak wygląda na to, że JAXA zmieniła zdanie, rezygnuje z dalszych testów RV=X i skupia się już na CALLISTO, która ma osiągnąć pułap „kilkudziesięciu” kilometrów. 8/11
RSR-2 jest typowym dla Japończyków silnikiem na ciekły wodór i tlen, pracującym w trybie expandera (tu w wersji bleed, czyli z nazwijmy to wydechem), który do napędu turbopomp wykorzystuje paliwo zgazowane w wyniku regeneracyjnego schładzania komory spalania i dyszy. 7/11
W RVT zbudowano cztery pojazdy testujące różne aspekty VTVL (vertical takeoff, vertical landing), najbardziej dopracowany RVT-3 wykonał lot na wysokość 42 metrów. Silnik RV-X mający napędzać rakietę CALLIPSO to z kolei RSR-2, rozwinięcie silnika z programu suborbitalnego. 6/11
JAXA od 1998 r. prowadziła program hopperów RVT (Reusable Vehicle Testing), a potem pracowała nad projektem RSR, rakiety suborbitalnej wielokrotnego użytku . Te badania pozwoliły rozwinąć technologie restartowalnych i mających możliwość głębokiego dławienia silników. 5/11
CALLISTO - „Cooperative Action Leading to Launcher Innovation in Stage Toss-back Operations” zawiązano w 2017 r. z planem pierwszego testowego lotu na 2020 r. Jednak prace z których wywodzi się RV-X są jeszcze, i to o prawie dekadę, starsze. 4/11
Ba, w Japonii RV-X wyprzedziła nie budująca rakiet Honda, budując znacznie szybciej i lecącego znacznie wyżej hoppera, który podbił wasze serca w zeszłym roku. Ciężko więc mówić o sukcesie, a jeśli już, to baaardzo, bardzo spóźnionym. Jak bardzo? 3/11
W jego ramach CNES, DLR i właśnie JAXA mozolnie testują technologie powrotu rakiet. Sam test był prosty, hopper wzniósł się na 11 metrów, poleciał kilka metrów w bok i łagodnie lądował. Osiągnięto więc etap, który Stany testowały ponad dwie, a Chiny gdzieś od dekady. 2/11
🇯🇵 🚀 Japoński hopper RV-X podskakuje na... 11 metrów Chiny lądują, Japończycy podskakują. Tak można rzec o teście sprzed dwu tygodni. Teście, który ma też znaczenie dla Europy, gdyż jest elementem programu CALLISTO, testującego technologie dla powracających boosterów. 1/11
Jeśli wątek wydaje Ci się interesujący, prośba o retwitt. Ze względu na nawał różnych rzeczy miewam przerwy w pisaniu, a algorytmy za to ostro dają po pęcinach. 8/8
Ogólnie bardzo udany i bardzo obiecujący test. Nie wszystkie problemy Super Heavy rozwiązano, ale progres jest ewidentny. Wydaje się też, że niedługo zobaczymy powrót górnego stopnia. Ciekawe, czy Ship v3 w przechwyceniu przez wieżę Shipa, nie wyprzedzi Super Heavy. 7/8
Dopracowania wciąż wymaga system dosyłu paliwa do silników Super Heavy. Separacja wydaje się, że poszła modelowo, ale już przy odpaleniu przed wodowaniem Raptory zapaliły się już „losowo” i mieliśmy zdecydowanie zbyt twarde i niekontrolowane lądowanie. 6/8
W pełni udane były też kolejne testy ładowni PEZ, gdzie tym razem wypuszczono 20 suborbitalnych, ale aktywnych demonstratorów Starlinka v3. Otrzymaliśmy kolejne piękne ujęcie typu „rodem z filmu science-fiction”. Nowoczesne kamery i Starlink robią świetną PR-ową robotę. 5/8
Kolejnym ważnym wydarzeniem było długie, czternasto sekundowe odpalenie Raptora 3 w kosmosie. Wszystko poszło zgodnie z planem, co oznacza, że w kolejnym locie prawdopodobnie zobaczymy orbitalny lot Starshipa. A to właśnie otwiera pole do testów tankowania. 4/8
Starship v3 powinien stać się niedługo częściowo operacyjny. Kolejnym ważnym testem dla Shipa będzie ponowne użycie drugiego stopnia z tą samą osłoną. Przypuszczam, że SpaceX z premedytacją puści takowego bez żadnych poprawek żeby, tak jak lubią, sprawdzić „ekstemum”. 3/8
Osłona termiczna wyglądała podobnie jak ostatnio, wydaje się, że osiągnęła poziom „wahadłowców+”. Trochę uszkodzeń na niej widać, z pewnością nie ma mowy o szybkim ponownym użyciu, ale jednocześnie system ich wymiany powinien być o niebo szybszy. 2/8
🇺🇸🚀 Starship Flight 12 - Ship wylądował i nie eksplodował Kluczowym wydarzeniem lotu Flight 13 jest delikatne lądowanie 2. stopnia, które nie zakończyło się tradycyjnie wybuchem, ale unoszącym się na powierzchni statkiem. To oznaczy tony danych o osłonie termicznej. 1/8
Jeśli wątek wydaje Ci się interesujący, prośba o retwitt. Ze względu na nawał różnych rzeczy miewam przerwy w pisaniu, a algorytmy za to ostro dają po pęcinach. 12/12
Nadchodzące loty Starshipa i New Glenn (drugi raz ten sam booster, ale z nowymi, zmodyfikowanymi silnikami BE-4) pokażą, kto jest liderem w wyścigu do Artemis IV. Choć osobiście w to, że Artemis IV poleci w 2028 r. z którymkolwiek dalej nie wierzę. 11/12