Małgorzata
@malozabawna
Liberałka, wolę książki papierowe, nie lubię PiS i Konfederacji. Niech ludzie żyją jak i z kim chcą, a od mojego łóżka i macicy won!
Weekend bez dostępu do Internetu też mija za szybko. Rozpoczęty od pstrąga z pobliskiej wędzarni, a zakończony miętusem w pobliskiej smażalni. Uwielbiam!
Niby nic szczególnego. Pomidorki zalewasz oliwą, pieprz, sól, liście bazylii i czosnek. Konfitowane w 150 st bez termoobiegu przez 2,5 h. Potem w słoiku pomidory zalewa się uzyskanym sosem. Podobno tak w lodówce mogą trwać i 2 tygodnie. Podobno, bo znikają znacznie szybciej. Z rukolą, same...mniam
Takie obiady najlepiej smakują latem. Ryż kalafiorowy, młoda fasolka szparagowa i bób w sosie pomidorowym z bazylią. Mniam...
Uwaga konkurs! Na stole mamy mirin, sos sojowy, sos rybny, ocet ryżowy, cynamon w lasce, imbir, kardamon, świeżą kolendrę, nasiona kolendry, anyż, goździki i płatki chili oraz cukier. Co z tego będzie?
Mieszanka wybuchowa labradora z bokserem. Dziś jest gościnnie z noclegiem. Szkoda, że co chwila leje, bo uwielbia długie spacery. Może wieczorem uda się ją przegonić porządnie. Poznajcie Diunę, lat 6.
Praca w histopatologii to praca w oparach ksylenu i formaliny. Przez lata uznawana jako praca w trudnych warunkach. Ewa Kopacz jako ministra zdrowia jednym podpisem to unieważniła. Cóż, opary pozostały te same. Najbardziej te opary odpowiadają kwiatom. W załączeniu kaktus, który co roku kwitnie.
Gdyby zdarzyło Wam się być w okolicy Pęczniewa, 6 km dalej w Siedlątkowie otworzono właśnie smażalnię ryb Przystanek Siedlątków. Cztery gatunki ryb (sandacz, miętus, dorsz i miruna) nie sposób zjeść w ogromnych porcjach. Kolejki coraz dłuższe. A na deser karmienie apak. Z czystym sumieniem polecam!
Marchewki ode mnie nie chciała, ale i tak zachwyciła sobą na kilku sąsiednich działkach. Co ciekawe spotkaliśmy taką samą roślinkę na trakcie leśnym. Widać uciekła 😉 Wierzba całolistna hakuro, cacy...
30 metrów od sporej ulicy w ścisłym centrum Łodzi taki zakątek z innej planety. Między innymi za to kocham moje miasto.
Lubię życie, a jak po kilku godzinach stania nad garami na obiad zjadłam gotowane młode ziemniaki, duszoną młodą kapustę i smażoną na maśle świeżą rybę to życie lubię jeszcze bardziej. Kompot z rabarbaru to taka kropka nad "i". Jeja idę trawić 😁
Chwilowo podopieczni na czas wyjazdu sąsiadki. Chyba się lubimy każdego dnia coraz mocniej.
W bazylii tkwi jakaś magia. Jeśli zrobisz sos pomidorowy bez niej, sos będzie jednowymiarowy, z nią każdy sos staje się magiczny. Jak lubczyk w bulionie. Jak mięta w czekoladzie. Jak kolendra w wege pho. Jak imbir w boczniakach a la flaki. Jak szczypiorek w jajecznicy.
6 tygodni temu odszedł. Zazwyczaj żyję "normalnie", ale chwilami tak boli, że łkam i zagłuszam życie Marillion. Wciąż go widzę i czuję. Nie chcę zapomnieć, chcę nauczyć się z tym żyć.
Trzeci rok z rzędu mój kolega Damian Raczkowski zorganizował na łódzkim Manhattanie Galantą Bitwę Wodną dla dzieciaków. Choć i dorośli bawili się doskonale. Nawet pogoda dopisała mimo fatalnych prognoz. Tak się bawi Łódź - tradycja w nowoczesnej odsłonie!
Świąt nie obchodzę, ale z rodziną lubię postołować. Dziś mamiś moja skończyła 75 lat i żeby spalić tę wyżerę musiałabym od dziś przez miesiąc nie jeść lub przebiec się ze 100 km. Nieważne, było pysznie i kolorowo.
Do dziś myślałam, że mam sporo książek na półkach. Aż zaproszono mnie na kolację do pary filologów, tłumaczy i zmieniłam zdanie. A to wszystko w przepięknej łódzkiej kamienicy. Ech...
Od kiedy nie ma Teemusia uciekam z domu, bo wszystko tam mi o nim przypomina. Dziś przed drugą pracą naleśnik na Piotrkowskiej. Wędzony łosoś jest zawsze dobry, ale w słodkim naleśniku trochę mi zgrzytał dysonansem. Najeść się najadłam, bo farszu było sporo, ale czy tam wrócę?
11 lat przygody poszło się je.ac. Rankiem mnie budził, nocą usypiał chrapaniem. Nie mogę się upić. Nie mogę nic. Poszedł za tęczowy most. Wyję w jego kocyk
Jeden z moich naj. Bardzo przykra wiadomość. Lubaszenko to marka z najwyższej półki.