Marian Gieruszyński 🇵🇱 🇪🇺 🏳️⚧️🏳️🌈 🏴☠️✡️🚴📷
@mgieruszynski
Albo jestem sensoryczno-logicznym introwertykiem, albo mam zespół Tourette'a. Lump. TransParent. Polski patriota. 3City w Warszawie. Fotograf i rowerzysta.
Ja już po kolacji. Domek stoi na dwie noce, może trzy, więc nawet rozłożyłem podłogę w przedsionku. Dobranoc moi mili Motylanie 🦋🦋🦋
Z szutrów wyjechałem na asfalt, ale już do samej Białowieży jechałem lasem, miejscami tylko wyjeżdżając do wsi. Najpierw Budy, potem Teremiski, gdzie mieszka Adam Wajrak, którego nie szukałem. Rezerwat Pokazowy Żubrów był już zamknięty. Czynne od 9:00 do 17:00. Przyjadę jutro. Póki co rozkładam się.
I tu należy zwrócić honor posłance Kurowskiej, bo rzeczywiście w tym rezerwacie wszędzie leżą powalone drzewa. Może to i dobrze, bo i tak ze względu na wiatry i zagrożenie pożarowe w wielu miejscach obowiązuje zakaz wejścia do lasu.
Z Hajnówki ruszyłem po dłuższej przerwie. Jednak przegrzałem się na wcześniejszej trasie. Mimo, że przecież jechałem w kasku. Na szczęście tuż za Hajnówka wjechałem w Szutry Białowieskie, czyli trasę przez las. Jedzie się przez sam środek rezerwatu przyrody. Niestety żubry 🦬 mnie nie witały 👇🏻
Dalej ścieżka prowadziła wzdłuż drogi 685. , że droga ta przebiega ze wschodu na zachód, lub z zachodu w wschód, jak kto woli, to jadąc do Hajnówki jechałem plecami do słońca i mimo kremu z filtrem 50 martwię się o swój kark. A droga przez 14 km niczym nieosłonięte. A teraz przerwa na kartacze.
Wczoraj ten szuter zamienił się w potoki błota. Zapadałem się weń na grubość opony, a dziś bezpiecznie jechałem, choć ślady wczorajszej burzy jeszcze były widoczne. Z lasu wyjechałem na Czechy Orlańskie. Tu koniecznie trzeba było się zatrzymać przy tablicy upamiętniającej bohaterów pożaru z 2000 r.
Jeszcze musiałem się kawy napić z moimi gospodarzami, a oni rano zabiegani. Zanim się pożegnaliśmy, to była już pierwsza. Przez Czeremchę Wieś do Kleszczeli, i potem w prawo w Białowieską jechałem w pełnym słońcu. Pogoda dziś nie dopisuje. Ulgę przyniosła dopiero szutrowa drogą leśna.
można było się przygotować. Peleryna, te sprawy. Mimo to, dwie godziny jazdy w potokach wody i oberwaniu chmury zrobiło swoje z moimi butami. Zrezygnowany, mokry i zmęczony wyjechałem na stado koni wracających z pastwiska, a potem zobaczyłem znak „Czeremcha 7”. W sumie to nie wiem, czy naprawdę 7, 👇🏻
Zaczyna się trzeci dzień wyprawy. Już teraz trasy będą bardzo atrakcyjne przyrodniczo, a mniej wysiłkowe. Wczoraj 111 km. Najdłuższy odcinek. Od pola w Wólce Proszewskiej, do Czeremchy. Kolana wytrzymały, choć dupsko bolało pod koniec. O osiemnastej wjechałem w burzę. Widziałem ją z daleka, więc 👇🏻
Zdecydowanie wolę takie małe pola namiotowe, niż zorganizowane, wielkie campingi. Byle była ciepła woda i czysta toaleta, a tu jeszcze fantastyczna kuchnia. Gorąco polecam, nie tylko kajakarzom. Jeśli będziecie kiedykolwiek przejazdem, czy specjalnie na Ziemi Siedleckiej.
Do czasu śniadania już mam obóz poskładany. Śniadanie postanowiłem zakupić u gospodarzy. Za pole zapłaciłem 35 zł, to choć tak się odwdzięczę za gościnę.
Ponieważ od rana prognozy mówiły, że będzie tak, jak na zdjęciu poniżej, start wyprawy został odłożony. Na obiad zatem krem z pomidorów ale ogólnowarzywny, a na drugie polędwiczki z kurczaka zawijane w boczku i z groszkiem cukrowym z plackami ziemniaczano-cukiniowymi.
Takie coś znalazłem... Na insta jako @spicymoustache
Zupełnie nie zauważyłem, a 7 lipca odszedł Tadeusz Baranowski.
A na kolację robię tradycyjne, polskie pasta con fragole z filini vermicelles, bo tak uwielbia Dada. Jak to przy gotowaniu 😆 weszło czerwone wino, tym razem portugalskie, a w powietrzu plącze się Let it be Beatlesów. Idealny wieczór.
Dzie mamy z Dadą dzień opieki nad sobą. Żadne z nas nie poszło dziś do pracy, a ja od 6:30 robię za transport medyczny. Szurzym miał komisję lekarską, więc zawiozłem, zaprowadziłem i przywiozłem. Dada pokazał mi, że wśród jej skalniaków pojawiła się samosiejka. To Portulaka pospolita, można zrobić z
Są czynności w kuchni, które lubię zdecydowanie bardziej, niż ucieranie ziemniaków. Zawsze gdy to robię, przypomina mi się film Testosteron i „Tarkuj, tarkuj”. Jednak zachciało mi się babki ziemniaczanej. 🤷
Dzień dobry, Motylanie. 🦋🦋 Wyjechałem z domu i już na pierwszym wzniesieniu poczułem ten wiatr. Ciepły, ale zadziorny, porywisty. Bardzo się starał smagać mnie po policzkach, ale że jest jeszcze nienajmocniejszy, było to raczej jak głaskanie. Chce wakacji! Książki już sobie nawet kupiłem na wakacje.
Juka karolińska karmicielką stada mrówek. Mrówy łase na słodkie.
A co tam. W taki upał można zjeść lody. Jednak ja póki co mogę tylko takie. 😉🤣🤣🤣
Zebrałem poziomki i truskawki 🍓 z uprawy balkonowej. Poidełko dla owadów ma dwójkę niespokojnych gości. Dwie oski dachowe, których nie udaje mi sie sfotografować, bo płochliwe. Wieszam pranie, a @dada-wawa.bsky.social się zastanawia, czy ciuchy, które trzeba prać w max 30° można suszyć w 35°. 🤔
schowałem głęboko i tak się skradam rowerem przez to śpiące Miasto by zdążyć do mojej fabryki styropianu, tylko że nie wiadomo, czy bardziej cisnąć, czy odpuścić, bo zegarów nie ma. Jest jeden zegar wieżowy, ale widać go już tylko z kilku miejsc. Zabudowano tę wieżę, bo się Warszawa jej wstydzi.
Na kolację żarcie dla kur. Tylko my nie mamy kur 🤔
Człowiek dorosły może podjąć decyzję, że na śniadanie zje to, na co ma ochotę. To jest jego decyzja i nikomu nic do tego obiłem nie łamie prawa lub nie czyni komuś krzywdy, prawda?
W nawiązaniu do modnego ostatnio trendu słowotwórczego, chciałbym zaproponować nazwę „Żaglowiec srowiec”.
Ja mam takie piekarnicze włoskie drożdże.
W kuchni gra Paul Simon, Graceland, a w misce jest takie coś. Co to będzie?