Kuba Żywko
@garm1981
Tłumok. „Albo robi się coś jak należy, albo wcale się nie robi". – Giuseppe Tomasi di Lampedusa, "Gepard", przeł. Stanisław Kasprzysiak
Byłem na sztuce, która zaczynała się sceną żywiołowego współżycia. Potem były jeszcze dwie takie sceny (plus czwarta przedwcześnie przerwana), a trzy główne bohaterki rzucały fuckami częściej niż kibice Tottenhamu w ubiegłym sezonie. Na plus scenografia.
W Cartoon Museum były też tropy noirowe. Odpowiednio "The Third Man" i "Long Good Friday".
Velasquez wielkim malarzem był. Antycypował nawet ekranizację filmu "The Shining" i główną jej aktorkę.
"The Godfather" to film wybitny. Pierwszy raz obejrzałem go w kinie ("jedynie niezależnym kinie na West Endzie") i nadal nie widzę w nim choćby jednej fałszywej nuty. Pomnik kinematografii ze świetnymi epizodami noirowych gwiazd, Sterlinga Haydena i Richarda Contego.
Ile waży Koń Trojański? Na Leicester Square trwają przygotowania do wielkiej premiery.
Bardzo ciekawa wystawa o Marilyn Monroe w National Portrait Gallery. Dużo o trudnych losach symbolu seksu, ale i o jej bardziej prywatnej stronie. Świetne uzupełnienie wczorajszego seansu.
Pięknie wszedł "Ride the Lightning" zaraz po "For Whom the Bell Tolls". Człowiekowi od razu lat ubyło.
You had one fuckin' job and you blew it! Piękne miejsce mam na stadionie, tylko że do 19:30 nadaje się głównie do opalania, a ja się już za mocno opaliłem wczoraj.
#neonoir2026 26. "Clash by Night" (1952). Fritz Lang ekranizuje sztukę Clifforda Odetsa w znakomitej obsadzie. To dramat psychologiczny, w którym najciekawsza jest płciowa podmiana - typem kobiety fatalnej jest tu nie Marilyn Monroe ani Barbara Stanwyck, ale Robert Ryan.
Minusem bardzo ciekawego programu festiwalowego był brak czasu na zwiedzenie pałacu Hampton Court. Niby już tam byłem, ale przez ostatnie kilkanaście lat nabyłem mnóstwo wiedzy, która powinna wpłynąć na ponowny odbiór tego miejsca. Może we wtorek się uda...?
Raczej nie spotkam tu red. Babiarza. A szkoda, Gojira gra naprawdę zacnie.
Kojarzycie zakończenie "Cabin in the Woods"? Ktoś postanowił przerobić je na rzeźbę nowoczesną.
Zdaniem swojego mentora, Waltera Sickerta, Nina Hamnett "malowała jak urodzona rzeźbiarka i rzeźbiła jak urodzona malarka". Coś w tym jest.
Imponująca wystawa Zurbarana w National Gallery. Zaczyna się i kończy ukrzyżowaniem, ale bodaj największe wrażenie robi do niedawna przypisywana innemu artyście olbrzymia głowa.
Czytałem w szacownych źródłach, że Stoker oparł Draculę na postaci Henry'ego Irvinga. Akceptowałem to, bo rozsądni ludzie to pisali. Dopiero jednak kreacja Ralpha Fiennesa jako Irvinga sprawiła, że w to uwierzyłem. Mimo faktu, że w sztuce Hare'a Stoker nie istnieje.
Byłem tu z tuzin razy, ale tę plakietę widzę po raz pierwszy. Na wszelki wypadek z nikim się tu nie spotykam (no, raz z żoną, ale ona jest poza wszelkim podejrzeniem).
Dwóch jeźdźców Apokalipsy. Mam nadzieję jutro lub w niedzielę posłuchać Czterech.